January 8th, 2009 | admin
Kraj sniegu - kraj krwi
Tybetu, jego madrosci i zawilosci nauki, utozsamianej przez Europejczykow z religia, nie sposob zrozumiec. Jak sie wydaje, nawet upowszechniajacy lamaizm tybetanski, pochodzacy z naszej kultury i wsrod nas uchodzacy za "tybetanczykow", tylko musneli wielka tajemnice Dachu Swiata.
Kraj sniegu - kraj krwi
Zabor Tybetu przez Chinczykow w latach piecdziesiatych, wybuchajace co rusz powstania narodowowyzwolencze czy ucieczka poza granice w latach piecdziesiatych niekwestionowanego szefa panstwa i religii XIV Dalaj Lamy, to jakby tylko sekwencja puszczanego na okraglo od wiekow tego samego filmu: wolnosc - ingerencja chinska – wolnosc - ingerencja chinska ...
Przykladem ciaglosci konfliktow miedzy tymi narodami (paralaksa do losow Polski i Rosji az nadto widoczna), to chociazby rok 1683 i czas reinkarnacji VI Dalaj Lamy. Roznil sie od swoich poprzednikow miedzy innymi tym, ze kochal kobiety, pisal wspaniale utwory milosne i nie wykazywal w zadnym stopniu zainteresowanie zyciem klasztornym. W jego wiec imieniu rzadzil krajem regent, Sangje Gjaco, sprzymierzony z mongolskim plemieniem Ojratow, niechetnie patrzacy na sasiednie zaborcze Chiny rzadzone przez dynastie mandzurska.
0 Responses to Kraj sniegu - kraj krwi
Syndicate (Atom)
Who